Moje świadectwo życia...
Od kiedy jestem osobą nowo narodzoną, system moich wartości z jednej strony został zdruzgotany, a z drugiej na nowo stworzony.
Wychowywałam się w rodzinie patologicznej. Mój tato zginął tragicznie, a mama wyszła drugi raz za mąż, za alkoholika. Po krótkim czasie sama zaczęła sięgać po alkohol. W domu nie uczono mnie okazywania uczuć. Nie słyszałam słowa "kocham cię", nikt mnie nie przytulał. W zamian za to miałam koszmarne życie z atrakcjami takimi jak codzienne kłótnie, nocne zakrapiane imprezy rodziców, szamotaniny, wyzwiska, których nie warto powtarzać.
W wieku 15 lat wyprowadziłam się z domu, zostawiając tam rodziców i młodsze rodzeństwo. Moim celem było ukończenie szkoły i .... lepsze życie!
Dzięki pomocy nauczycieli i dziadków, zamieszkałam w bursie szkolnej. Pierwsze trzy lata upłynęły mi na zawieraniu nowych znajomości, imprezach i popadaniu w to, co prowadziło mnie na dno! Nie, to nie były narkotyki, nie paliłam też papierosów. Zwykłe spotkania ze znajomymi, zawsze alkoholowe, chłopaki, seks. Właśnie tym chciałam zakryć swoje problemy, swoje życie rodzinne. Szukałam zaspokojenia moich psychicznych potrzeb w relacjach z płcią przeciwną. Tłumaczyłam sobie, ze ktoś mnie pokocha w końcu i za wszelką cenę chciałam to osiągnąć. Pokazano mi, że trzeba w życiu posługiwać się brutalnością. Złem oddawać za zło.
Ani alkohol, ani seks, ani znajomi, nie potrafili zapełnić w moim życiu ogromnej pustki, którą tak długo chciałam ukryć. Nikt i nic nie było w stanie mi pomóc prócz.... Jezusa, który czekał na mnie ze swoja gorliwą miłością!
Bóg był odpowiedzią na moje problemy! Był ich zaspokojeniem! Któregoś dnia przyszedł w odpowiedzi na moje wewnętrzne wołanie i wypełnił to, co było puste, oczyścił to, co było brudne i dał szanse na nowe życie.
Patrzę często na młodych ludzi i widzę w nich siebie - pędzącą za akceptacją, zagubioną osobę, która boi się stracić pozycję wśród znajomych, aby jej nie podeptano. Widzę ludzi, którzy żyją nie mając nadziei na lepsze jutro. Widzę ogrom smutku, zła i goryczy. Często winę zwala się na Boga. Właśnie.... Dlaczego mam takie życie? Dlaczego mnie to spotkało?!
Zadam Ci więc pytanie: Jak wiele dajesz z siebie? Jakie są Twoje priorytety? Dlaczego chcesz wszystko osiągnąć własnymi siłami?
Bóg czeka, kocha... On stworzył Ciebie z nadzieją, że kiedyś zwrócisz się do Niego, że zrezygnujesz w końcu z własnego ''ego'' i dasz Mu szanse by zmienił Twoje życie. Jezus przecież umarł właśnie za Ciebie i Twoje winy, cierpiał z miłości i posłuszeństwa.
Zdruzgotany system moich poprzednich wartości został obmyty poprzez Jego krew. Moje życie uległo przemianie!
Teraz mogę doświadczać Jego łaski, obecności w każdym dniu. Nie musiałam rezygnować z relacji z ludźmi, ani zamykać się w ciemnych murach. Nauczyłam się kochać i szanować, cieszyć i współczuć, wybaczać. Wystarczy, że każdego dnia przychodzę do Niego z całym swoim życiem...
Ula
czwartek, 18 marca 2010
Licznik odwiedzin: 83292
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | |||||
| 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Założyłam ten blog, bo jestem bardzo szczęśliwą osobą i pragnę się tym szczęściem dzielić. A szczęściem moim jest Jezus Chrystus. Bardzo proszę abyście nie wpisywali żadnych obraźliwych uwag, nie wa...
więcej...Założyłam ten blog, bo jestem bardzo szczęśliwą osobą i pragnę się tym szczęściem dzielić. A szczęściem moim jest Jezus Chrystus. Bardzo proszę abyście nie wpisywali żadnych obraźliwych uwag, nie ważne pod czyim adresem. Szanujmy się nawzajem, bo nie ma człowieka bez belki w oku a co siejemy, to zawsze kiedyś, będziemy musieli zebrać.
schowaj...Na imię mam Krysia. Mieszkam w Australii w Adelaide. Pragnieniem mego serca jest dzielić się ze wszystkimi tym co Jezus Chrystus uczynił w moim życiu. A co On zrobił? Każdy może przeczytać o tym w kategoriach MÓJ PORTRET.
Zapraszam!
Mój e-mail adres:
krysiafijolek@yahoo.com.au