Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

BÓG NIGDY NIE SPÓŹNIA SIĘ !!!

sobota, 30 czerwca 2007 4:24

                                       

                                                                                                              

                                                                          

                                                                                                                   

 

  Ta historia, którą dzisiaj Wam opowiem,

zdarzyła się bardzo dawno temu. Mieszkałam 

wtedy w Polsce, w Tychach, na Górnym Śląsku.

Nie znałam wtedy Boga tak jak dziś ale codzień

modliłam się do Niego, nawet nie mając do

końca pewności, czy On naprawdę jest. 

 

  Zbliżał się 1 wrzesień... kolejny rok

szkolny... Może nie wszyscy wiedzą jak to

wtedy wyglądało..... Każdy długopis, kredki, 

tenisówki.... były to towary,

za którymi trzeba było stać w kilometrowych kolejkach.

Moja starsza siostra, która mieszkała wtedy w Zawierciu,

napisała do mnie list.... przyjeżdżaj bo znalazłam sklep,

gdzie jest dużo rzeczy szkolnych i nie ma kolejek.

Więc ja, niewiele myśląc, spakowałam moje dziewczynki

i w drogę.

 

  Najpierw autobusem do Katowic, potem pociąg do

Zawiercia i na koniec autobus, który dowoził nas prawie

pod dom mojej siostry. W pociągu, jednak okazało się,

że nie mam w torbie portfela.

 

  Wyobrażacie sobie co przeżyłam? 

Moja cała wypłata... kartki żywnościowe...

wszystko przepadło a tu cały miesiąc przede mną

i w dodatku początek roku szkolnego.......

 

  Rodzina pomogła dostać mi się z powrotem do domu,

przyjaciele podzielili się kartkami ale pieniędzy nie miałam,

ani grosza...

 

  Wieczorem, kiedy się modliłam powiedziałam Bogu

o moich kłopotach i złożyłam Bogu obietnicę.. 

"Boże, jeśli mi pomożesz i dasz mi jakieś pieniądze

to ja przestane dla Ciebie palić papierosy."

 

  Rano, kiedy wstałam, mój mąż wrócił z nocnej zmiany

i od razu w drzwiach wyjął z kiszeni pokaźną sumę pieniędzy.

Nie wierzyłam własnym oczom.

Hura!!! Jestem uratowana!!!

 

  To była jakś premia..nie wiem... nie pamiętam... 

Ważne było to, że były pieniądze. Cały dzień cieszyłam się ...

opowiadałam moim znajomym jak bardzo nam się udało, 

jakie mamy szczęście.........

 

  Kiedy wieczorem uklękłam do modlitwy wszystko mi się

przypomniało, co wydarzyło się ostatniego wieczoru...

zrobiło mi sie wstyd. Cały dzień, ani razu nie przyszło mi na myśl,

by Bogu podziękować za jego pomoc a co najgorsze,

wiedziałam, że nie dotrzymam obietnicy,

że nie jestem w stanie skończyć z papierosami.

 

  Płakałam i płakałam przed Bogiem, ze wstydu i z upokorzenia.

Wiedziałam, że źle zrobiłam ale nic na to nie umiałam poradzić.

To był chyba mój pierwszy raz, pierwsza moja modlitwa,

kiedy pokutowałam z płaczem przed Bogiem z powodu mojej

niedoskonałości. Wiem też, że Bóg, kiedy pomagał mi,

wiedział, że o Nim zapomnę, i że nie dotrzymam danego

Jemu słowa a jednak pomógł mi.

Jego miłość jest niesamowita.

Alleluja!!!  

 

  Dziś zawsze wiem, że cokolwiek w moim życiu się dzieje,

Bóg mi swą pomoc zawsze śle. Czasami muszę troszeczkę

poczekać. Czasami ogarniają mnie wątpliwości,

bo szatan nie śpi i zaraz próbuje nastawić mnie

przeciwko mojemu Bogu, ale ja trwam i sprzeciwiam się 

złym myślom a Bóg nigdy nie spóźnia się. 

 

                                    

 

Chwała Ci Panie,

że Bogiem moim jesteś,

że w Tobie mogę złożyć całą moją nadzieję.

Wszystko co mam,

mam od Ciebie i kocham Cię,

za Twoją troskę i opiekę nade mną.

Nawet jak przechodzę przez dolinę cienia i śmierci

Ty jesteś ze mną i jestem szczęśliwa,

bo Ty, Panie,

Bogiem moim jesteś i Panem.

Tobie moje życie oddałam i wiem,

że mnie przez wszystko przeprowadzisz.

Tyś mym garncarzem,

jam gliną w rękach Twych,

dlatego dziękuję Ci,

że kształtujesz mnie na obraz i podobieństwo Swoje.

Niech Ci będzie Chwała!

Niech Ci będzie Cześć!

Na wieki wieków!

AMEN!         

                                              

 

                       

 

 

 

Zobacz co myślą inni (15) | Dodaj Twój komentarz

LIST DO ZBORU W LAODYCEI.... część II

czwartek, 28 czerwca 2007 17:25

 

                                                                                     

 

  Dziś będę kontynuować temat Zboru w Laodycei.

Na początku miałam taki plan, że zadam Wam pytania

a potem sama też dam na nie odpowiedź.

Jednak moje plany zmieniły sie, bo, w komentarzach,

przez Was napisanych, wszystko prawie odpowiedzieliście.

 

  Chciałabym jednak jeszcze raz poruszyć zagadnienia

zawarte w wierszu 17 i 18 rozdziału 3;

 

17. Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się,

i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz

i biedak, ślepy i goły,

18.Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego,

abyś sie wzbogacił i abys przyodział szaty białe, a

by nie wystąpiła na jaw haniebna nagośc twoja,

oraz maści, by nia namaścic oczy twoje, abyś przejrzał."

 

  Tu Słowo Boże mówi o bogactwie, czy to słowo dotyczy

tylko bogactwa materialnego????

Ileż razy spotkaliśmy na swej drodze ludzi, którzy opowiadają

o sobie jak wielu ludziom pomogli,..... a ileż to na misję wysłali?.... .

Ileż to ludzi dzisiaj bazuje na swoich dobrych uczynkach?...

Może nie mówią tego wprost ale mówią o tym jacy to inni bez

serca są. Oczerniają innych aby siebie pokazać w pięknych barwach.

Są też ludzie, którzy bardzo często chodzą do kościoła

i dużo sie modlą.... ale nie mają problemu okłamać... wyśmiać....

wyszydzić..... Czyż oni nie czują się bogaci?

Czyz oni nie myślą, że mają? Ileż to razy spotykamy takich ludzi?

Oni siebie nie widzą i nie słyszą co mówią usta ich.....

ale z boku to widać. Widać też tą duchową nędzę..... 

 

  Bóg zaprasza aby u niego nabywać skarby..... 

Czyż to nie jest ten drugi, nadstawiony policzek????? 

Czyż to nie jest miłość dla nieprzyjaciela???? 

Czyż to nie jest oddać swoje coś, coś co bardzo jest dla nas cenne,

komuś mijanemu na ulicy, lub zaprosić i ugościć kogoś

wyśmiewanego, nieciekawego i nieznaczącego....

takiego nic nie wartego bliźniego, który na dodatek może

cię okraść???? 

 

 "...abyś przyodział szaty białe..." 

""I odezwał się jeden ze starców, i rzekł do mnie:

Któż to są ci przyodziani w szaty białe i skąd przyszli?

I rzekłem mu: Panie mój, ty wiesz. A on rzekł do mnie:

To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku

i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka" 

 /Objawienie Św. Jana 7 - 13,14/

 

  Czy zastanawialiście się co to znaczy?

Człowiek, który nawraca się do Jezusa Chrystusa,

doznaje odpuszczenia grzechów. Brud z jego duchowej szaty

zostaje obmyty krwią Baranka.

Dlatego w wierszu 20 jest napisane

 

 "Oto stoję u drzwi i kołaczę........"

  Bóg wie, że czas jest bliski, że niedługo będzie koniec...

dlatego Sam Bóg stoi u drzwi naszego serca i kołacze ....

 

 "BĄDŹ GORLIWY I UPAMIĘTAJ SIĘ", Ja chcę dziś twoich

grzechów... oddaj mi je... chcę szatę twojej duszy wyprać

w mojej krwi, chcę abyś mógł właśnie taką przyodziać...

białą... bielusieńką.... abyś mógł zasiąśc na moim tronie,

abyś mógł zwyciężyć....

                                         

 "Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać

każdemu według jego uczynku.

Ja jestem alfa i omega, pierwszy i ostatni,

początek i koniec.

Błogosławieni, którzy piora swoje szaty, aby mieli prawo do

drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta.

Na zewnątrz są psy i czarownicy, i wszetecznicy, i zabójcy,

i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je."

 / Objawienie Św. Jana 22 - 12,... 15/ 

                                                                    

      

Zobacz co myślą inni (20) | Dodaj Twój komentarz

LIST DO ZBORU W LAODYCEI !!!

wtorek, 26 czerwca 2007 16:44

 

 

 

 

A do anioła zboru w Laodycei

napisz: To mówi Ten, który jest Amen,

świadek wierny i prawdziwy, początek

stworzenia Bożego;

 

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny,

ani gorący. Obyś był zimny albo

gorący!

 

A tak żeś letni, a nie gorący

ani zimny, wypluje cie z ust moich.

 

Ponieważ mówisz: Bogaty jestem

i wzbogaciłem się, i niczego nie 

potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania 

godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły. 

 

Radzę ci, abyś nabył u mnie złota 

w ogniu wypróbowanego, abys sie

wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, 

aby nie wystąpiła na jaw haniebna

nagość twoja, oraz maści, by nią

namaścić oczy twoje, abyś przejrzał .

 

Wszystkich, których miłuję, karcę

i smagam; bądź tedy gorliwy

i upamiętaj się.

 

Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli

ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, 

wstąpię do niego i będę z nim 

wieczerzał a on ze mną. 

 

Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną 

na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem 

i zasiadłem wraz z Ojcem moim na  

jego tronie. 

 

Kto ma uszy niechaj słucha, co 

Duch mówi do zborów.

                        Objawienie Św. Jana 3 - 14..... 22

                                                       

                                                                                                 

               

Kochani! Co Pan Jezus miał na myśli mówiąc....

- ani żeś zimny ani gorący.... 

- bogaty jestem .... a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz..... 

- o jakie złoto Panu Jezusowi chodzi, co mamy je u Niego nabyć? 

- u jakich drzwi Pan Jezus stoi?  

- o jakie uszy Panu Jezusowi chodzi?  

 

Troche dużo tych pytań. Jeśli jednak jakieś pominęłam

to zachęcam abyscie je zadali i spróbowali na nie

odpowiedzieć 

                                                                                                                                    

                                                 

                                                                                                                   

 

                                                                                                           

 

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz co myślą inni (36) | Dodaj Twój komentarz

JEZUS CHRYSTUS

poniedziałek, 25 czerwca 2007 9:42

 

 

 

 

   Wczoraj w Kościele kaznodzieja mówił bardzo

ładne kazanie. Mówił dużo ciekawych rzeczy ale co najbardziej

utkwiło mi w głowie, to było słowo o Panu Jezusie.

   Kaznodzieja powiedział tak:

Jedyny Boży Syn oddał nam wszystko. Oddał nam całe

swoje dzidzictwo, oddał nam swój honor (krzyż przygotowany

był dla złoczyńców). Oddał nam swoje życie,

oddał nam wszystko co miał.

   Dla nas cierpiał okrutnie i dla nas zapłacił za nasze

grzechy. Za Twój i za mój grzech Jezus został ukrzyżowany.

To miejsce przygotowane było dla nas, bo Pismo Święte mówi,

że zapłatą za grzech jest śmierć i Jezus za nas zapłacił.

Alleluja!!! 

 

   Potem kaznodzieja zadał nam pytanie: 

A co Ty drogi bracie i siostro jesteś gotowy/a/

zrobić dla Jezusa? Co Ty jesteś w stanie Jemu oddać?

    I to samo pytanie ja zadaję dziś Tobie,

wierzący blogowiczu....

 

                                            

Co ty jesteś gotawa/y/ zrobić dziś dla Jezusa

     i co jesteś gotowa/y/ Jemu dziś oddać?

          Jak mylisz... Co Pan Jezus chciaby

          dziś od Ciebie otrzymać?

 

 

                                                                                                      

Zobacz co myślą inni (33) | Dodaj Twój komentarz

ZNALAZŁAM PERŁĘ !!!

sobota, 23 czerwca 2007 16:52

 

 

 

 

Świadectwo to znalazłam na blogu www.iwkas.blox.pl.
Przedrukowałam je za pozwoleniem autora.
Znalazłam perłę...
Czy pamiętacie przypowieść o perle?
"Dalej podobne jest Królestwo Niebios do kupca, szukającego pięknych pereł, który, gdy znalazł jedną perłę drogocenną, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją" (Mat. 13:45-46)
Ja tę perłę odnalazłam. I mam ją. Chciałabym się nią z wami podzielić.

Opowiem wam o czymś co zmieniło mnie, całe moje życie, moje patrzenie na świat i uczyniło mnie szczęśliwą.

Urodziłam się i wychowałam w katolickiej rodzinie. Od dziecka pragnęłam Boga i byłam osobą głęboko religijną. Wszystkie praktyki religijne, których uczył mnie mój kościół traktowałam z najwyższą powagą. W każdą niedzielę uczęszczałam na msze. Regularnie przystępowałam do sakramentu pokuty i eucharystii. "Zaliczałam" pierwsze piątki miesiąca, wierząc, że pomoże mi to w drodze do nieba. Moja babcia, głęboko wierząca katoliczka, zaraziła mnie modlitwą na różańcu. Szczególnie lubiłam odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego, gdyż głęboko wierzyłam w objawienie jakie miała siostra Fustyna i wielokrotnie modliłam się przed obrazem Jezusa z jej wizji. Godnym przykładem do naśladowania było dla mnie również trzech pastuszków, którym objawiła się Maria, i chcąc ich naśladować wielokrotnie spałam z mocno zawiązanym w talii sznurem, wierząc, że ból który sobie sprawiam, pomoże jakiejś duszycce wyjść z czyśćca. Wiem. Wielu z was wyda się to przesadą, ale jako nastoletnia dziewczyna tak właśnie rozumiałam moją wiarę i postępowanie takie wynikało z głębokiej potrzeby Boga.
Do dziś pamiętam moją gorącą modlitwę, miałam wówczas 13-14 lat, by moja dusza była dla Boga niczym czysty, niewinny kwiat i abym ja, i cała moja rodzina znaleźli się nie gdzieś w czyśćcu, ale od razu w niebie.

Równocześnie jednak, mimo całej mojej gorliwości, czułam się od Boga gdzieś daleko. Modliłam się, ale miałam wrażenie, że moje modlitwy nie są w stanie przebić się przez sufit. Pragnęłam żywego Boga i żywej wiary. Z lubością rozczytywałam się w powieściach o czasach wczesnochrześcijańskich. I żałowałam, że nie żyłam w tamtych czasach. Wiara pierwszych chrześcijan wydawała mi się taka prosta, szczera i inna.

W wieku 14-15 lat zaczęłam czytać Biblię. Początkowo jej nie rozumiałam. Owszem Ewangelie nie były trudne, ale Dzieje Apostolskie i Listy wydawały mi się jakies obce, nie z tego świata. Kościół który mi się z nich wyłaniał bardzo różnił się od Kościoła, który znałam. Nie rozumiałam tego. Zaczęły pojawiac się pytania, na które nie potrafiłam odpowiedzieć. Czemu Biblia mówi tak i tak, a ja od dziecka jestem uczona czego innego? Mimo wszystko jednak, nawet jeśli nie rozumiałam czegoś, starałam sobie to jakoś wytłumaczyć, gdyż mocno wierzyłam że wykładnia kościoła jest słuszna. Pytania zostawiałam na później.

W tym czasie Bóg zaczął przemawiać do mego serca i pokazywać mi, czego mi brakuje. Były to chwile, które głęboko wbijały się w moje serce i pokazywały w jakim kierunku powinnam podążać.

Taką chwilą była na przykład przypadkowo włączona w telewizji relacja z jakiegoś kościoła. Widziałam ludzi z wysoko wzniesionymi rękoma, żarliwie wielbiących Boga. Czułam, że mają oni z Bogiem bliską relację, której mi tak bardzo brakowało. Ryczałam jak wół przed telewizorem i wołałam w duszy:
Panie ja chcę tam być, ja chcę tam być! Ja chcę mieć to, co mają ci ludzie!
Nie wiedziałam jednak ani co to za kościół, ani gdzie takich ludzi szukać.

Kilka miesięcy później, Bóg dał mi poczuć coś wspaniałego. Odmawiałam codzienną modlitwę. Zwyczajną. Jak codzień. Czułam jednak coś niesamowitego. Czułam Bożą obecność, której tak bardzo pragnęłam. To było niesamowite. Ale trwało krótko. Równo trzy dni. Nie wiedziałam czemu. Nie zrobiłam nic, co mogłoby sprawić, by to się skończyło. Wtedy w moim sercu pojawiła się bardzo wyraźna myśl: To jest perła, którą mam dla ciebie i którą masz szukać. Wiedziałam, że to Bóg pokazał mi kierunek. Pokazał mi co dla mnie ma. Nie wiedziałam jednak jak to zdobyć.

W międzyczasie zaczęłam czytać książki rozprowadzane przez Odnowę w Duchu Świetym. Czytałam świadectwa osób, które doznały przemiany życia i doświadczyły obecności żywego Boga. Oglądałam również relację ze spotkań Odnowy w Częstochowie. Pragnęłam przeżyć chrzest w Duchu Świętym, o którym opowiadli ci ludzie, i doznać przeżyć zielonoświątkowych, takich jak Apostołowie.

Jesienią 1993 roku uczestniczyłam w mszy podczas, której usługiwały świadectwem dwie osoby z Odnowy. Po mszy rozprowadzane były książki i kasety video ze świadectwami. Poprosiłam mamę, by mi kupiła. Całą serię. Pochłonęłam je jednym tchem. W jednej z książek była w bardzo prosty sposób przedstawiona ewangelia i sposób w jaki człowiek może zostać wyzwolony z grzechu i zacząć cieszyć się Bożą wolnością. Były też propozycje modlitwy.

Pamiętam, że po przeczytaniu tych książek zaczęłam gorąco wołać do Jezusa, by mnie zbawił, by wszedł do mego serca, do mego życia, by stał się moim najbliższym przyjacielem. Tak bardzo go pragnęłam. Wołałam przez wiele nocy. Wreszcie poczułam, że on jest. Że stoi blisko mnie. Nie widziałam go, ale czułam jego obecność. Od tamtej pory, już nie prosiłam, ale zaczęłam dziękować mu za to, że odnalazł mnie, że jest w moim życiu i rozmawiać z nim jak z najbliższym przyjacielem.

Od tamtego czasu już nigdy nie czułam, że Bóg jest daleko. Wiedziałam, że jest tuż obok, że słyszy moje modlitwy i odpowiada na nie.
Tak się rozpoczęła moja wielka przygoda z Jezusem. Otrzymałam wóczas zbawienie, pojednanie z Bogiem, mogłam mieć z nim żywą relację. Dostałam nowe życie. Narodziłam się na nowo (por. J 1:12-13; 3:1-21). Poczułam wtedy że mam tę perłę, którą tak pragnęłam, a którą Bóg wcześniej mi pokazywał.

Był to przełomowy moment w moim życiu.
Jednak czułam się bardzo osamotniona w tym doświadczeniu. Brakowało mi kontaktu z ludźmi, którzy czuliby i doświadczali tego, co ja. Modliłam się do Pana, by postawił mnie wśród takich ludzi. Chciałam się przyłączyć do Odnowy w Duchu Świętym, jednak w tamtym czasie nie było w naszym mieście takiej wspólnoty. Bardzo chciałam również doświadczyć chrztu w Duchu Świętym, wraz ze wszystkimi doznaniami o jakich czytałam w Biblii. Wkrótce po tym postanowiłam przyłączyć się do miejscowej grupy oazowej. Grupę tę prowadziły osoby nawrócone, znające Biblię i w związku z tym odrzucające niektóre katolickie tradycje, czy doktryny wchodzące w konflikt ze Słowem Bożym. Dzięki temu mogłam tam lepiej poznać Biblię, oraz podstawowe prawdy chrześcijańskie. Nadal jednak pragnęłam doznać chrztu w Duchu Świętym. Modliłam się o to gorąco. Wkrótce na spotkania oazowe zaczęło przychodzić dwóch mężczyzn, którzy opowiadali świadectwa Bożego działania w ich wspólnocie. Nie byli katolikami. Zdziwiona byłam wówczas, że Duch Święty działa również poza Kościołem katolickim. :) To co opowiadali przypominało przeżycia o jakich słyszałam w Odnowach w Duchu Świętym. Po prostu musiałam iść do nich na nabożeństwo.

I poszłam. Podczas nabożeństwa ktoś miał przekonanie, że na sali jest osoba, która bardzo pragnie chrztu w Duchu Świetym. Wyszłam do przodu. Modlono się o mnie. To co wtedy przeżyłam nie da się opisać słowami. Boża obecnośc była tak mocno odczuwalna. Czułam się jakbym uchwyciła koniec szaty Pana Boga. Radość. Miłość. Czułam, że to On. Zaczęłam modlić się innymi językami i wielbić Boga. Jeśli wcześniej myślałam, że wiem już co to Boża obecność, to myliłam się. Dopiero wtedy przeżyłam naprawdę bliskie spotkanie z Panem.

Te przeżycia zmieniły całe moje życie i moje spojrzenie na otaczający świat. Ja wiem, że Jezus żyje i zbawia. Wiem, bo go spotkałam i doświadczyłam jego działania.

Od wydarzeń które opisałam minęło blisko 13 lat. Dziś jestem członkiem zboru, którego Pan użył wówczas, by napełnić mnie Duchem. Nikt mnie nie namawiał bym odłączyła się od Kościoła Katolickiego. Nikt mnie nie przekonywał. Po prostu Słowo Boże i jego prostota mnie przekonały.

Wiem, że Bóg nie ma względu na denominację. On nie patrzy na to czy ktoś jest baptystą, zielonoświątkowcem, katolikiem itd. On patrzy na serce człowieka. Nie zbawią cię żadne doktryny, tradycje, czy praktyki religijne. Nie możesz na swoje zbawienie niczym zasłużyć. To dar, który możesz przyjąć, gdy w pokorze skłonisz się przed Bogiem. W niebie nie będzie katolików, zielonoświatkowców, baptystów, adwentystów ... Tam będą tylko Boże dzieci. Czy ty nim jesteś?
Czy oddałeś Jezusowi całe swe życie, czy pokutowałeś przed nim za swe grzechy i przyjąłeś od niego zbawienie? Jesli nie, nie zwlekaj! Zrób to teraz! Ta perła, którą ja mam, jest również dla ciebie.


Zobacz co myślą inni (14) | Dodaj Twój komentarz

 123456  »

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 83441

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

Założyłam ten blog, bo jestem bardzo szczęśliwą osobą i pragnę się tym szczęściem dzielić. A szczęściem moim jest Jezus Chrystus. Bardzo proszę abyście nie wpisywali żadnych obraźliwych uwag, nie wa...

więcej...

Założyłam ten blog, bo jestem bardzo szczęśliwą osobą i pragnę się tym szczęściem dzielić. A szczęściem moim jest Jezus Chrystus. Bardzo proszę abyście nie wpisywali żadnych obraźliwych uwag, nie ważne pod czyim adresem. Szanujmy się nawzajem, bo nie ma człowieka bez belki w oku a co siejemy, to zawsze kiedyś, będziemy musieli zebrać.

schowaj...

O mnie

Na imię mam Krysia. Mieszkam w Australii w Adelaide. Pragnieniem mego serca jest dzielić się ze wszystkimi tym co Jezus Chrystus uczynił w moim życiu. A co On zrobił? Każdy może przeczytać o tym w kategoriach MÓJ PORTRET.
Zapraszam!

Mój e-mail adres:
krysiafijolek@yahoo.com.au

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 16.09.2009 17:17:50
  • autor: ula
  • treść: Witam.Bóg daje -kto ...

Statystyki

Odwiedziny: 83441
Wpisy
  • liczba: 157
  • komentarze: 2473
Księga gości: 161
Bloog istnieje od: 1069 dni